STACYJKA MALTUSIA | LUDZIE KONIOM - KONIE LUDZIOM 
Witamy na stronie FUNDACJI "STACYJKA MALTUSIA".
Naszą stronę odwiedziło 69078 osób.
Dzisiaj na stronę zajrzało 4 internautów.


Kredyt Bank o/Legnica

96 1500 1504 1215 0003 4871 0000

nr konta dla wpłat z zagranicy:

PL 96 1500 1504 1215 0003 4871 0000 KRDBPLPW

STACYJKA MALTUSIA

LUDZIE KONIOM - KONIE LUDZIOM



loginhasło
KONIEC JAKICHKOLWIEK FUNDUSZY... STOIMY W MIEJSCU I NIC NIE MOŻEMY ZROBIĆ... TO DLA NAS BARDZO TRUDNY OKRES, A ZIMA TUŻ TUŻ
6
grudzień
2009

Szczenięta szukają domu

Oddam w dobre ręce 2 szczeniaczki, suczki. Zostały wyrzucone do przydrożnego rowu przez złego człowieka. Są obecnie w domu tymczasowym ale nie mogą tam pozostać. Prosimy zainteresowanych przygarnięciem piesków o tel. kontakt. 76887176 kom. 608752831. Istnieje możliwość dowozu piesków

PS. Jesli potrzebny Ci pies jako ozdoba do łańcucha, daruj sobie-nie dzwoń

GALERIA
6
grudzień
2009

Madzia bezdomna kotka wysterylizowana i znalazła wspaniały domek u naszej wolontariuszki Pauliny z Legnicy (Hurrra !!!)

Śliczna, 9 miesięczna, bardzo duża i puszysta, szara koteczka Madzia jeszcze do niedawna była bezdomna, a Zima tuż, tuż. Jest odrobaczona (w tym na tasiemce), czyściutka i zadbana.

Po sterylizacji wzięliśmy Madzie do Stacyjki na przechowanie i dojście do siebie po zabiegu. Jednak trudno nam było wypuścić tak urodziwą i młodziutką koteczkę na ulicę, dlatego zamieszkała u nas.

Zaczęliśmy szukać Jej domku i udało się !!! Nasza wolontariuszka Paulina Pękalska, siostra Julity również naszej wolontariuszki zgodziła się przyjąć Madziunię do siebie.

W dniu 28.11.2009 przyszykowaliśmy wyprawkę dla koteczki (żwirek, karma sucha i mokra, miska, kuweta) i zawieźliśmy do Legnicy do nowego domku.

Bardzo serdecznie dziękujemy Paulinie i jej Chłopakowi za przygarnięcie i stworzenie wspaniałego domku koteczce, oby była z Wami bardzo szczęśliwa.

GALERIA
2
grudzień
2009

Rubisia ma już 2 latka - czeka na przyjazd nowego końskiego przyjaciela. Już wkrótce

Dawno nie pisaliśmy co słychać u Rubi, córeczki naszej klaczy Basi.

Rubi mieszka sobie na wsi, 30 kilometrów od Stacyjki. Ma wszystko co jest konikowi do szczęścia potrzebne, a przede wszystkim prawdziwy dom i kochających opiekunów.

Kilka razy w roku odwiedzamy Rubisię, przywozimy witaminki, pasze, smakołyki, odrobaczamy i szczepimy. Klaczunia pięknie wyrosła, niedługo będzie większa od mamy.

Po śmierci klaczy Kasi, z którą Rubi dzieliła stajnie, mieszka obecnie sama, konie są zwierzętami stadnymi, towarzyskimi, dlatego nigdy nie pozwalamy by stały same. Jednak los się do Niej i do nas uśmiechnął. Po rozmowie z opiekunami, zgodzili się przyjąć dla Rubisi konia do towarzystwa.

A my dzięki temu możemy uratować kolejne końskie życie.

Niedługo napiszemy o kolejnych 2 koniach, które znalazły schronienie pod skrzydłami Maltusi.

GALERIA
2
grudzień
2009

Karina jest już zdrowa i wróciła do domu. Dziękujemy wszystkim za pomoc !!!

Karina, 4 letnia klacz, kucyk szetlandzki, którą leczyliśmy i przez 4 miesiące mieszkała u nas w Stacyjce jest już zdrowa.

Zaraz po odejściu naszej malutkiej Łezuni na wiecznie zielone pastwiska, 28.05.2009 trafiła do nas z silnym ochwatem, kulawizną Karina, widać było, że bardzo cierpiała. Od razu w nocy przyjechali do niej nasi kochani chirurdzy Andrzej i Basia. Zaczęliśmy intensywne leczenie i walkę o życie klaczy.

Dzięki Państwa pomocy czuje się już bardzo dobrze, nie kuleje, ochwat zatrzymany. Dziękujemy ślicznie uczestnikom Aukcji Allegro na rzecz Karinki, naszym kochanym weterynarzom, kowalowi i właścicielom, którzy zwrócili się do nas o pomoc i w ten sposób uratowali życie maleńkiej, grubiutkiej Karince. Teraz klaczunia wróciła już do domku, jest na specjalnej diecie i pod opieką kowala.

Wiemy że nasza praca nie zawsze odnosi pozytywne skutki, tym razem się udało uratować kolejne życie. Zawsze będziemy pomagać naszym Braciom Mniejszym i podejmować ryzykowne wyzwania. Dlatego prosimy Was nasi Kochani Przyjaciele bądźcie zawsze z nami, gotowi pomagać kolejnym chorym, skrzywdzonym zwierzętom, których jest tak wiele wokół nas.

GALERIA
30
listopad
2009

Izzy szuka domu

Piękna młoda suczka Izzy szuka opiekuna.

Jest łagodna, posłuszna, umie chodzić na smyczy.

GALERIA
29
listopad
2009

RODZYNUSI nie ma już wśród nas. To Małe Słoneczko już zgasło. Nie zdążyła nacieszyć się życiem. DLACZEGO !!!

O godzinie 23.00 w czwartek 26 listopada odeszła malutka trytkająca Koteczka Rodzynka. Była bardzo dzielna w swoim cierpieniu. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy , kilka razy dziennie jeździliśmy do weterynarza, niestety to był rak trzustki. Kocia dziewczynka jednego dnia czuła się dobrze, widać było znaczną poprawę, zaczynała jeść, tulić się do mnie i pięknie mruczeć, kolejnego znowu gasła w oczkach, ale my walczyliśmy o Nią do końca.

Rodzynusia umierała na moich rączkach, nawet przed śmiercią jeszcze zamruczała i zamiauczała. Wiedziałam, to było pożegnanie.

Tak bardzo mi smutno, nasze mieszkanie jest takie puste bez Malutkiej Rodzynusi. Była u nas zaledwie 12 dni. Nie odstępowałam Jej na krok, każdą wolną chwilę przebywałam z maleńką, subtelna Rodzynusią, nosiłam ją na rękach, głaskałam (Ona uwielbiała tulenie i głaskanie) tak bardzo chciałam żeby żyła. Pokonał ją rak, ale jestem do końca przekonana, że umierała w spokoju, wśród przyjaciół, otoczona opieką wspaniałych weterynarzy. Miała dopiero 2 latka i tyle życia przed sobą.

Kocham Cię Maleńka i nigdy nie pogodzę się z tą przegraną.

GALERIA
19
listopad
2009

Maxiu po skomplikowanej operacji

Po wizycie naszego cudownego weterynarza Andrzeja Golachowskiego we wtorek 17 listopada Maxiu został zaproszony na dalsze badania uszkodzonej tylnej nóżki do Kliniki XLvet do Tyńca. k/Wrocławia.

Maksiu 2 tygodnie temu uszkodził sobie dość poważnie nóżkę w pomieszczeniu gdzie od dawna śpi. Był zdiagnozowany i leczony, rana ślicznie się zagoiła, ale nadal nie stawał na chorej łapce.

W czwartek 19 listopada rano pojechał samochodem do Kliniki i niestety (zwichnięcie) musiał przejść operacje usunięcia uszkodzonej panewki stawowej. Teraz już wszystko powinno być w porządku i za parę tygodni Maxiu będzie szczęśliwie biegał na czterech łapkach. Przez 2 tygodnie będzie na antybiotykach, lekach przeciwbólowych. I tu znowu nasze wołanie (dla niektórych nawet żebranie) o pomoc finansową, tym razem dla pieska Maxa.

GALERIA
19
listopad
2009

RODZYNUSIA 2 letnia subtelna koteczka ocalona przez Missieek

Koteczka jest u nas zaledwie kilka dni, jest przemiła, tuli się do ludzi i głośno mruczy, a już bidulka wiele się nacierpiała. Początkowo brak apetytu i łaknienia przypisaliśmy stresowi po podróży, nowe otoczenie. Jeden dzień, drugi... coś nie tak. We wtorek 17 listopada był u nas weterynarz do klaczy Liberii i do pieska Maxia, a przy okazji poprosiłam o obejrzenie Rodzynusi. Po zbadaniu brzuszka wet. Andrzej zrobił biopsję i ściągnął płyn z otrzewnej, diagnoza... zapalenie otrzewnej, trzeba jak najszybciej udać się do gabinetu weterynaryjnego (najbliższy w Jaworze u naszych zaprzyjaźnionych weterynarzy Panów Łasickich... wspaniali, wrażliwi, prawdziwi weterynarze z miłości do zwierząt).

Po wizycie Andrzeja od razu pojechałam do wet. Bartka Łasickiego. Najpierw USG , aby sprawdzić czy nie ma jakiegoś guza i ilość płynu. Wspólnie ściągnęliśmy ok. 200 ml płynu z otrzewnej, kolejne USG czysto. Bartek pobrał krew do badań na FIV, FELV i FIP (wirusowe zapalenie otrzewnej iiiiii na ten wynik czekamy z wielką nadzieją, aby był ujemny, inaczej maleńka będzie umierać) z wielkim trudem ( w ogóle nie chciała lecieć) i maleńka była kilka razy kuta. Teraz jest na antybiotykach i czekamy na cud.

Kolejna wizyta 19 listopada, dziewczynka zaczęła troszkę pić i jeść, jest bardziej ożywiona i zainteresowana otoczeniem. Testy na FIV, FELV ujemne (hura!!!), USG wykazało brak płynów w otrzewnej, to dobre wiadomości w tej tragicznej dla nas sytuacji. Teraz czekamy na wyniki FIP (wirusowej nieuleczalnej choroby), tak bardzo się boimy pomyśleć, że możemy JĄ stracić, takie kocie cudo uratowane ze schroniska. Chcemy teraz zapewnić jej wszystko co najlepsze: dobrą karmę (bo dziewczynka ma problemy z przyswajaniem pokarmu), witaminy i najlepszą opiekę medyczną. Prosimy Państwa o wsparcie finansowe dla „subtelnej Rodzynki”. Pierwszy rachunek szacujemy na ok. 300 – 400zł

GALERIA
7
listopad
2009

Kolejny rachunek będzie dla Kowala, 4 konie robione korekcyjnie, pozostałe rozczyszczane

30.10.2009 był nasz kowal Marek z Wrocławia i rozczyszczał wszystkie konie. Roniś był zrobiony korekcyjnie w Klinice w Tyńcu po operacji, a Udubu z urazem przedniej nogi i Basia z przykurczami na tył u nas. Na drugi dzień Marek odwiedził jeszcze w Winnicy nasze ukochane 2 koniki Wiktorosa i Zeusa i zrobił im kopyta.

Kolejna wizyta kowala za około 3 miesiące, a na razie pozostał nam rachunek na prawie 1000zł.

GALERIA
7
listopad
2009

Musimy jeszcze dokupić siano dla zwierzaków na zimę

Pod koniec maja kupiliśmy 680 snopków i 50 dużych bali siana, z transportem wyniosło to nas dokładnie 4890zł. Teraz dokupiliśmy jeszcze 440 snopków (z transportem 1600zł) dzięki Państwa szybkiej i bezinteresownej pomocy. DZIĘKUJEMY !!!!!!!!!!!!.

Żeby wystarczyło nam do sianokosów musimy dokupić jeszcze drugie tyle. Bardzo serdecznie prosimy o nawet najdrobniejsze wpłaty z dopiskiem „na siano dla zwierzaków”.

7
listopad
2009

Musimy odrobaczyć i zaszczepić konie na grypę i tężec

Koszt 6 szczepionek to około 300 zł oraz 14 past na odrobaczenie (koszt ok. 1000zł). Konie muszą być odrobaczone po sezonie pastwiskowym (u nas wypada to w październiku / listopadzie jak co roku) oraz w maju po raz drugi.

A może ktoś z Państwa ma dostęp do tanich preparatów na odrobaczanie i szczepionek dla zwierząt, może firmy leków weterynaryjnych mogą nam sprzedać po niższych kosztach (oczywiście w porozumieniu z naszym weterynarzem). Prosimy o pomoc w tej sprawie.

Co roku szczepimy ok. 20 koni, odrobaczamy 2, 3 razy w roku. Odrobaczamy i szczepimy psy, odrobaczamy koty, kozy. Rocznie wydajemy na te zabiegi ok. 5000 zł. To ogromny pieniądz, czasami nie na nasze kieszenie.

3
listopad
2009

Roni 27.10.2009 wrócił z kliniki w Tyńcu k/Wrocławia z kolejnej operacji... jest łykawy, ma wrzody żołądka, ma krzywe nogi... czekamy na rachunek

Roniś nasz najmłodszy konik nie miewa się zbyt dobrze, jest po kolejnej operacji na łykawość, ma założone specjalne pierścienie na szczęce (metoda amerykańska), które zapobiegają łykaniu, jednak On cały czas próbuje łykać. Jest po intensywnym leczeniu wrzodów żołądka omeprazolem.

Po wizycie kowala dowiedzieliśmy się że raczej nic nie da się zrobić z krzywą nogą i może być coraz gorzej. Będziemy zmuszeni wychodzić z nim osobno na spacery, albo stworzymy nowe stado spokojnych koni, których u nas brakuje. Roniś zacznie wychodzić tylko z Cudną, ona jest bardzo spokojna na wybiegu.

Kochani bardzo prosimy o wsparcie dla naszego Roniego: potrzebujemy witaminy, paszę niskoenergetyczną i fundusze na jego dalsze leczenie.

GALERIA
3
listopad
2009

Poddaliśmy bezdomnego kocurka operacji na oczy i wykastrowalismy go. Czekamy na rachunek

Na początku października zadzwonili do nas nasi znajomi (mają w adopcji naszą DZIKUSIĘ-KROPKĘ) że przygarnęli pięknego, ogromnego Kocurka z chorymi, zaropiałymi oczami i poprosili nas o pomoc w jego leczeniu, gdyż sami mają problemy finansowe, a pod opieką 4 koty i piesek.

5 października byliśmy na pierwszej wizycie weterynaryjnej u naszej zaprzyjaźnionej wet. Ewy. Jaśminek miał gorączkę, był osowiały , a oczka jego przypominały tylko szpareczki. Pani doktor zleciła antybiotyki oraz zakrapianie oczu 3 razy dziennie, jeśli to nie pomoże, trzeba będzie operować.

16 października kolejna wizyta u Ewy, niestety trzeba operować oczka. Ustaliłyśmy datę na 26 października, gdyż potrzebna będzie asysta technika weterynarii, aby zabieg mógł być precyzyjnie wykonany. Podczas tej wizyty został wykastrowany.

Operacja odbyła się 26 października bez żadnych komplikacji, Kocurek jest w specjalnym kołnierzu, aby nie rozdrapał szwów, troszkę oczka są spuchnięte, ale kotek dochodzi do siebie.

I tu prośba o wsparcie finansowe jak i rzeczowe dla Jaśminka. To wspaniały, kanapowy kot, który dzięki naszym wrażliwym przyjaciołom został uratowany. Jeśli ktoś z Państwa byłby zainteresowany przygarnięciem Jaśminka to z całego serca Go polecamy !!!

GALERIA
3
listopad
2009

Kubuś kotek z chorym układem moczowym po raz kolejny go leczymy, dostaje karmę weterynaryjną Urinary, rachunek ponad 300zł

Kubuś od dawna ma problemy z układem moczowym, nie może zrobić siusiu, po badaniach stwierdzone wysokie PH moczu, stan zapalny i trzeba leczyć antybiotykami. Dodatkowo dostaje pastkę URO PET.

Bardzo prosimy o pomoc, może ktoś z Państwa chciałby wziąć Kubusia w adopcję wirtualną i wspomóc jego leczenie. Kotek jest przesympatyczny, mieszka w domku adopcyjnym w Legnicy, my pomagamy w jego utrzymaniu i leczeniu, które jest bardzo kosztowne. Potrzebujemy również dla Kubusia karmy dla kotów z problemami z układem moczowym (Urinary).

GALERIA
3
listopad
2009

Opiekujemy się 15 bezdomnymi kotkami

Na początku września zadzwoniła do nas bardzo sympatyczna Pani, emerytka z Legnicy z prośba o wsparcie dla 15 kotków (teraz jest już 18), którymi się opiekuje. Kotki mieszkają w niewielkim ogrodzie, gdzie przecudowne starsze małżeństwo stworzyło im koci kącik i dokarmiają je. Ogród urządzili własnymi siłami tak, aby jak najbardziej chronił koty przed zimnem i przed złymi ludźmi, których tam nie brakuje. Jest ogrodzony niestety starym, łatanym płotem, a bramka zamykana jest na kłódkę, to na razie musi wystarczyć.

My z naszej strony dowozimy tym cudownym, wrażliwym ludziom karmę dla kotów mokrą i suchą, przywieźliśmy dużą szafkę oraz materiały na wyścielenie, aby kotki miały kolejne schronienie przed zimnem. Dowiedzieliśmy się od opiekunów, że koty bardzo pokochały tą szafkę i chętnie w niej przebywają... więc postanowiliśmy przywieźć jeszcze jedna taką samą.

Ponieważ mamy bardzo złą sytuacje finansową będę wam kochani miłośnicy kotów bardzo wdzięczna za pomoc rzeczową w postaci KARM DLA KOTKÓW. Tak bardzo chcemy tym ludziom, a przede wszystkim kotom pomóc przetrwać zimę, a tylko dzięki hojności każdego z WAS możemy, PROSIMY POMÓŻCIE !!!

3
listopad
2009

Mamy niezapłacone rachunki z leczenia piesków Maksia i Nilsena - 350zł

03.10.2009 nasze 2 zaprzyjaźnione pieski dotkliwie się pogryzły, sami do końca nie wiemy o co poszło. Dzień wcześniej przywieziono i zamontowano w Stacyjce kojce dla piesków, Maks i Nielsen zamieszkały razem. Do tej pory pieski zgadzały się, teraz niestety musieliśmy je rozdzielić.

Oba pieski w sobotę 3 października po południu przewiozłam do naszego zaprzyjaźnionego weterynarza p. Łasickiego, który pozszywał wszystkie rany. Maksiu miał poszarpana część twarzową, ucho w środku oraz kark (ok. 8 szwów), Nielsen rozerwane na pół ucho i poszarpany kark (ok. 15 szwów).

Pieski już doszły do siebie i spotykają się jedynie na spacerach. Jeśli ktoś z Państwa byłby zainteresowany adopcją rzeczywista któregoś z piesków to bardzo prosimy o kontakt z nami. Pieski są bardzo przyjacielsko nastawione do ludzi, kochają dzieci, są bardzo szczęśliwe kiedy się je głaska i bierze na spacery. Maksiu jest mieszańcem rasy jagdterier ma 3 lata, Nielsen jest mieszańcem owczarka colie 2 lata.

GALERIA


PRZECZYTAJ O NAS NA:

FUNDACJA "STACYJKA MALTUSIA"

tel. 609 825 376

tel. 601 328 267

stacyjkamaltusia@o2.pl

KRS:0000276685

REGON:020495440

NIP:6951472150



FUNDACJA "STACYJKA MALTUSIA" posiada status ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2007-2009 Fundacja "Stacyjka Maltusia"

Strona testowana w programie MOZILLA FIREFOX. Powinna wyświetlać się prawidłowo również w innych przeglądarkach

ADOPCJE | INFORMACJE | KONTAKT | MEDIA O NAS | O NAS | PRZYJACIELE | STATYSTYKA | ZWIERZĘTA