STACYJKA MALTUSIA | LUDZIE KONIOM - KONIE LUDZIOM 
AGNES
Witamy na stronie FUNDACJI "STACYJKA MALTUSIA".
Naszą stronę odwiedziło 74260 osób.
Dzisiaj na stronę zajrzało 12 internautów.


Kredyt Bank o/Legnica

96 1500 1504 1215 0003 4871 0000

nr konta dla wpłat z zagranicy:

PL 96 1500 1504 1215 0003 4871 0000 KRDBPLPW

STACYJKA MALTUSIA

LUDZIE KONIOM - KONIE LUDZIOM



loginhasło
KONIEC JAKICHKOLWIEK FUNDUSZY... STOIMY W MIEJSCU I NIC NIE MOŻEMY ZROBIĆ... TO DLA NAS BARDZO TRUDNY OKRES, A ZIMA TUŻ TUŻ
2
luty
2010

Roni – operacja (nagłe złe samopoczucie). Prosimy, błagamy o wsparcie finansowe !!!

Liberia wróciła z Kliniki – wszystko w porządku, kochana Siwunia dochodzi do siebie. Była tam przeszło 2 tygodnie (rachunek do opłacenia).

Dzisiaj (teraz wieczorem) Roni 3 letni malutki, kaleki wałaszek jedzie do Kliniki w Tyńcu (diagnoza: skręt jelit, możliwe wrzody jelit, wrzody żołądka ma już zdiagnozowane, gdyż jest łykawy).

Dzisiaj operacja i cała noc nieprzespana - czekamy na wiadomości od naszych weterynarzy co zastaną w jelitach po otwarciu jamy brzusznej. Rokowanie są złe. PROSIMY O WSPARCIE FINANSOWE (JESTEŚMY JUŻ SPŁUKANI NAGŁYMI TRAGICZNYMI PRZYPADKAMI – LIBERIA, PUCHATEK, MIKI I TERAZ RONIŚ) I TRZYMANIE MOCNO KCIUKÓW ZA MALUŚKIEGO RONISIA. Bardzo się boimy …

GALERIA
30
styczeń
2010

Puchatek – 10 letni kocurek powiększył grono Kocich Aniołków

Puchatek usnął na zawsze w środę 27 stycznia. Kochana Rodzynusiu wyjdź po naszego Puchatka i razem bądźcie szczęśliwi za Tęczowym Mostem. Tak bardzo mi Was kochane kociaczki brakuje. Rodzynusia była z nami zaledwie 12 dni, a Puchatek nie wiele dłużej, tylko 19 dni… w pokoju pozostała niedokończona kroplóweczka Puchatka … tak bardzo mi Go brakuje, codziennych zabiegów, tulenia, trytkania i wdzięczności w ślicznych zielonych oczkach.

Dlaczego tak wspaniałe i bezbronne zwierzątka , kiedy już znajdą domki na całe życie odchodzą. DLACZEGO !!!

GALERIA
30
styczeń
2010

Nasi przyjaciele godni do naśladowania … Młodzież, Dyrekcja i Nauczyciele z Gimnazjum w Prochowicach

Z takich ludzi należy brać przykład, KOCHAJĄ ZWIERZĘTA nie tylko w słowach, ale również czynach. Pierwszy raz odwiedzili Stacyjkę na początku października 2009 i do teraz służą nam i naszym zwierzętom pomocą.

Po powrocie z Fundacji młodzież wraz z nauczycielami organizują wielką akcję pomocy Stacyjce. Zbierają pieniądze oraz karmy dla zwierzaków. 30.10 jestem umówiona po odbiór darowizny od młodzieży, proszą abym przyjechała z przyczepką bo tego jest bardzo dużo iiiiiiii oczom nie wierzę, przyjeżdżam do Prochowic, dzieci obładowane reklamówkami już czekają pod szkołą. Jeden chłopiec mówi do mnie „za mała przyczepka, nie zabierze się Pani”… „zabiorę” odpowiadam, że mam jeszcze bagażnik pusty, na co chłopiec pokazuje mi w oddali stojący ciągnik. No to teraz wiem, że się za pierwszym razem nie zabiorę.

Na ciągniku same skarby dla zwierzaczków: owies, śruta, siano, marchewki, buraki, ziemniaki, jabłka, dla nas to bardzo duża pomoc. Ponadto dostaliśmy jeszcze karmy dla psów, koce oraz wsparcie finansowe ponad 600 zł.

Młodzież zorganizowała jeszcze akcja Świąteczna dla Fundacji. Cudownie dziękujemy. A teraz, kiedy nasze zwierzaki chorują nauczycielka Pani Ania Rożdżestwieńska wraz z młodzieżą postanowili po raz kolejny nam pomóc. KOCHANI JESTEŚCIE WIELCY, każda szkoła powinna z Was brać przykład z takiej mobilizacji i samozaparcia pomocy pokrzywdzonym zwierzętom.

BO KTÓŻ JAK NIE MY MOŻEMY POMÓC ZWIERZĘTOM W POTRZEBIE …

“KTO RATUJE JEDNO ŻYCIE, TEN RATUJE CAŁY ŚWIAT”.

GALERIA
25
styczeń
2010

Puchatek bezdomny kocurek... umiera... prosimy o pomoc w jego leczeniu

W sobotę 09.01.2010 dostajemy telefon od naszej koleżanki Ewy z Czerwonego Kościoła (wioska koło Legnicy), że u nich na posesji znajduje się kocurek z bardzo spuchniętą głową. Umawiamy się na przywiezienie kotka do Legnicy, a stamtąd sami już Go odbierzemy. No i tak znalazł się u nas w Fundacji.

Rano już jesteśmy umówieni z naszym kochanym weterynarzem Bartkiem Łasickim w Lecznicy w Jaworze. Kocurek dostaje u nas imię Puchatek

Puchatek jest odwodniony, chudy, ma bardzo spuchniętą lewą stronę mordki, okazuje się że to ogromny ropień (być może walczył z innym kotem, miał ranę, która przerodziła się w ropień). Zrobiły się 2 przetoki, jedna na zewnątrz, druga wewnątrz jamy ustnej. Ropień zostaje wyczyszczony przez weterynarza, dostaje kroplówkę, glukozę, witaminkę C, leki przeciwbólowe, antybiotyk. Weterynarz Bartek robi wszystko, aby kotkowi ulżyć w cierpieniu, to wspaniały lekarz, bardzo wrażliwy na krzywdę zwierząt, posiada tą cechę, której wielu ludziom brakuje - empatię.

Diagnoza: jeśli ropa, która dostawała się do organizmu nie uszkodziła nerek to rokowania są bardzo dobre, rana po ropniu wygoi się za ok. 2 tygodnie.

Niestety kochani nasi Przyjaciele, zbyt długo i zbyt wiele ropy dostało się do organizmu naszego Puchatka, nereczki przestały funkcjonować i nie usuwają mocznika, który zatruwa organizm. Ratują Go codzienne kroplówki, leki usuwające nadmiar mocznika z organizmu, ale to wszystko tylko na chwilę, na te mam nadzieje dobre, czułe, troskliwe chwile, które poświęcam Mu codziennie. 3 razy dziennie kroplówki, leki, antybiotyki oczywiście odpowiednia dietka i głaskanie, tulenie, które uwielbia i pięknie mruczy.

Co 3-4 dni jeździmy na wizyty kontrolne, zmianę wenflonu, sprawdzamy ilość mocznika we krwi (po kroplówkach 180, gdzie norm do 70), Bartek podaje jeszcze jakieś super specyfiki, witaminki naszemu chudziutkiemu i wyniszczonemu, ale jeszcze radosnemu Puchatkowi. Gdyby nie znalazł się u nas i oczywiście u weterynarza Bartka już dawno by nie żył. Szczęśliwie z nami jest już dokładnie 17 dni.

Wiemy, że nasze maleństwo umiera, ale dopóki nie cierpi będziemy walczyć o każdy dzień dla niego, o kolejne minuty pieszczot. Puchatek to przeuroczy, pogodny kotek, jednak widzimy, że niknie w oczach każdego dnia.

Leczenie jest bardzo kosztowne, dlatego bardzo proszę o wsparcie finansowe na dalsze leczenie staruszka Puchatka, On jest taki kochany i wdzięczny, boję się pomyśleć, że niedługo Go nie będzie.

GALERIA
24
styczeń
2010

Liberia po operacji skrętu jelit - trzymajmy kciuki bo to poważna operacja

W sobotę rano 16.01.2010, kiedy odeszła suczka Mikunia, Liberia źle się poczuła, leżała i nie chciała wstać, widać że bardzo cierpiała. Dostała leki przeciwbólowe rozkurczowe i czekaliśmy na lekarza. Po krótkiej chwili wstała i poszliśmy chodzić po dworze, tak jak to robi się przy kolkach. Przyjechał nasz wspaniały lekarz dr Andrzej Golachowski z Wrocławia przebadał, osłuchał i wszystko było w porządku. Liberia czuła się już dobrze.

Nie minęło 20 minut, kiedy znowu się położyła, ciężko oddychała i przybierała nienaturalne pozy, prężyła szyje i jęczała z bólu. Zadzwoniliśmy ponownie po Andrzeja i zawróciliśmy Go z drogi powrotnej. W międzyczasie zalecenia weterynarza były takie: Ventipulmin (na rozszerzenie oskrzeli, co ułatwi oddychanie, ponieważ Liberia choruje na COPD) oraz Dexametazon. Znowu poczuła się lepiej i wstała. Przyjechał weterynarz przebadał rektalnie oraz zasądował Liberię (pozbyliśmy się tą drogą płynów żołądkowych, to był refluks) DIAGNOZA SKRĘT JELIT, TRZEBA NATYCHMIAST OPEROWAĆ.

Andrzej dzwoni do Basi, swojej żony, która również jest weterynarzem i załatwia koniowóz, sam jedzie do kliniki szykować sale do operacji klaczy.

Jest bardzo zimno i pech, złośliwość rzeczy martwych, zamarzły koła koniowozu Basia przyjeżdża i Liberia jedzie do Kliniki z parogodzinnym opóźnieniem. Wieczorem jest już po operacji. Udało się, jest wybudzona, teraz musimy czekać, aż jelita zaczną prawidłowo funkcjonować i olbrzymia rana pooperacyjna zacznie się goić. Należy wziąć pod uwagę, że z anatomicznego punktu widzenia, jelito ślepe, które przez jakiś czas nie funkcjonowało może obumrzeć i tu potrzebny jest czas, cierpliwość i szczęście naszej przeuroczej Liberii.

Weterynarze Basia i Andrzej nocują w Klinice i cały czas obserwują stan zdrowia Liberii. Jesteśmy cały czas w kontakcie i śledzimy naszą ukochaną kobyłkę. Do dzisiejszego dnia jest w dobrej kondycji … czekamy i bardzo prosimy Państwa o mocne trzymanie kciuków za siwą łobuziarę Liberię. Bedzie przebywała w Klinice od 2 – 4 tygodni.

Najpiękniej jak potrafię dziękuję cudownym weterynarzom Kliniki XLWet w Tyńcu Małym Basi i Andrzejowi, którzy zawsze są z nami w potrzebie i cierpieniu zwierząt.

Kochani bardzo prosimy w tej trudne i smutnej sytuacji o wsparcie finansowe dla Liberii, które umożliwi nam dalsze leczenie Kliniczne a potem już w Fundacji. Poszukujemy również bardzo pilnie opiekuna wirtualnego dla Liberii, może Firma lub osoba prywatna zaadoptuje ta uroczą, piękną i bardzo chorą klacz. Utrzymanie miesięczne wraz z lekami to 400 zł.

Rady naszych weterynarzy: W okresie zimowym konie mniej i niechętnie piją zimną wodę, dlatego często zatykają się (zapychają) jelita, co prowadzi do ich skrętu, a nie leczony operacyjnie skręt jelit do śmierci zwierzęcia. Lekarze weterynarii alarmują, żeby pilnować koni, aby dużo piły.

GALERIA
22
styczeń
2010

Odeszła (Mała Czarna) suczka Miki

MIKUNIA USNĘŁA NA ZAWSZE 16.01.2010. NIESTETY KOLEJNY NOWY ROK I KOLEJNE TRAGICZNE POŻEGNANIA. Do zobaczenia kiedyś Maleńka. Z całego serca dziękuję wspaniałemu opiekunowi wirtualnemu Mikuni - Panu Michałowi za ciepłe słowa i troskę o naszą psinkę. Dzięki Panu mogliśmy Ją leczyć i nigdy niczego Jej nie brakowało.

Do tematu Mikuni wrócimy jeszcze wkrótce, bo wiemy, że to \"ktoś\" przyczynił się do jej śmierci. kochana maleńka Miki Ruziu bardzo za Tobą tęskni i my również. ZAWSZE BĘDZIESZ Z NAMI W STACYJCE.

GALERIA
30
grudzień
2009

2 nowe konie zamieszkały w Stacyjce - kolejne 2 życia ocalone !!!

KANTATA 9 letnia, ciemnogniada klacz wielkopolska z problemem trzeszczkowym, po karierze sportowej oraz CURRY 15 letni, bułany wałach w typie szlachetnym, ma problemy z układem oddechowym. Spokojną emeryturkę podarowała im ich właścicielka Pani Ewa. Konie przyjechały w poniedziałek po południu 28.12.2009.

Są jeszcze bardzo niespokojne w nowym miejscu, ale pomalutku zapoznają się z otoczeniem i nowymi konikami. Klacz Kantata sąsiaduje z boksem Cudnej i na razie próbują ustalić hierarchę … poczekamy zobaczymy.

Serdecznie i bardzo gorąco polecamy Państwa uwadze te 2 nowe koniki i od razu prosimy o wsparcie finansowe w utrzymaniu i leczeniu obu koni.

GALERIA
30
grudzień
2009

Pilnie !!! Szukamy domku dla kocurka Łapka i potrzebne pieniądze na sterylizację i leczenie 18 bezdomnych kotów z Legnicy

Łapek, bo takie imię u nas otrzymał (ma wszystkie cztery łapeczki białe) 3 miesięczny bezdomny kocurek, u nas od 21.12.2009. Jest to jeden z 18 bezdomnych kotów dokarmianych przez wspaniałe starsze małżeństwo z Legnicy, którym i nasza Fundacja pomaga, dowożąc karmę i niezbędne materiały (szafki jako schronienie przed zimnem, ubrania do wyścielenia, leki…). Pozostał jeszcze jeden kotek 3 miesięczny do złapania i leczenia, brat lub siostra Łapka, również z katarem kocim.

Łapek wymagał bardzo pilnego leczenia. Diagnoza naszej weterynarz Ewy Baryluk: katar koci, ropne zapalenia spojówek. Jest jeszcze w trakcie leczenia, infekcja okazała się bardzo poważna i maluch powoli dochodzi do siebie. Zapalenie spojówek jest już wyleczone. Kotek jest odpchlony i odrobaczony, ma książeczkę zdrowia. Potrafi korzystać z kuwetki.

Łapek już po kilku dniach chowania się za piec i we wszystkie możliwe dziury, zaczął ślicznie mruczeć i tulić się do nas. Jest kotkiem typowo pościelowym. Kocurek świetnie dogaduje się z małym 3 letnim Jasiem i bardzo lubi się z nim bawić. SERDECZNIE POLECAM TEGO MALUCHA DO ADOPCJI RZECZYWISTEJ !!!

Prosimy również o dokonywanie nawet najdrobniejszych wpłat na sterylizację bezdomnych kotów z Legnicy na konto Fundacji 96 1500 1504 1215 0003 4871 0000 z dopiskiem „bezdomne z Legnicy”. Sprawa jest bardzo pilna, ponieważ już od stycznia koty mogą być zdolne do rozrodu. A miejsce w którym się znajdują nie jest dla nich do końca bezpieczne. Bardzo prosimy o pomoc w tej sprawie.

GALERIA
6
grudzień
2009

Szczenięta szukają domu

Oddam w dobre ręce 2 szczeniaczki, suczki. Zostały wyrzucone do przydrożnego rowu przez złego człowieka. Są obecnie w domu tymczasowym ale nie mogą tam pozostać. Prosimy zainteresowanych przygarnięciem piesków o tel. kontakt. 76887176 kom. 608752831. Istnieje możliwość dowozu piesków

PS. Jesli potrzebny Ci pies jako ozdoba do łańcucha, daruj sobie-nie dzwoń

GALERIA
2
grudzień
2009

Rubisia ma już 2 latka - czeka na przyjazd nowego końskiego przyjaciela. Już wkrótce

Dawno nie pisaliśmy co słychać u Rubi, córeczki naszej klaczy Basi.

Rubi mieszka sobie na wsi, 30 kilometrów od Stacyjki. Ma wszystko co jest konikowi do szczęścia potrzebne, a przede wszystkim prawdziwy dom i kochających opiekunów.

Kilka razy w roku odwiedzamy Rubisię, przywozimy witaminki, pasze, smakołyki, odrobaczamy i szczepimy. Klaczunia pięknie wyrosła, niedługo będzie większa od mamy.

Po śmierci klaczy Kasi, z którą Rubi dzieliła stajnie, mieszka obecnie sama, konie są zwierzętami stadnymi, towarzyskimi, dlatego nigdy nie pozwalamy by stały same. Jednak los się do Niej i do nas uśmiechnął. Po rozmowie z opiekunami, zgodzili się przyjąć dla Rubisi konia do towarzystwa.

A my dzięki temu możemy uratować kolejne końskie życie.

Niedługo napiszemy o kolejnych 2 koniach, które znalazły schronienie pod skrzydłami Maltusi.

GALERIA
2
grudzień
2009

Karina jest już zdrowa i wróciła do domu. Dziękujemy wszystkim za pomoc !!!

Karina, 4 letnia klacz, kucyk szetlandzki, którą leczyliśmy i przez 4 miesiące mieszkała u nas w Stacyjce jest już zdrowa.

Zaraz po odejściu naszej malutkiej Łezuni na wiecznie zielone pastwiska, 28.05.2009 trafiła do nas z silnym ochwatem, kulawizną Karina, widać było, że bardzo cierpiała. Od razu w nocy przyjechali do niej nasi kochani chirurdzy Andrzej i Basia. Zaczęliśmy intensywne leczenie i walkę o życie klaczy.

Dzięki Państwa pomocy czuje się już bardzo dobrze, nie kuleje, ochwat zatrzymany. Dziękujemy ślicznie uczestnikom Aukcji Allegro na rzecz Karinki, naszym kochanym weterynarzom, kowalowi i właścicielom, którzy zwrócili się do nas o pomoc i w ten sposób uratowali życie maleńkiej, grubiutkiej Karince. Teraz klaczunia wróciła już do domku, jest na specjalnej diecie i pod opieką kowala.

Wiemy że nasza praca nie zawsze odnosi pozytywne skutki, tym razem się udało uratować kolejne życie. Zawsze będziemy pomagać naszym Braciom Mniejszym i podejmować ryzykowne wyzwania. Dlatego prosimy Was nasi Kochani Przyjaciele bądźcie zawsze z nami, gotowi pomagać kolejnym chorym, skrzywdzonym zwierzętom, których jest tak wiele wokół nas.

GALERIA
19
listopad
2009

Maxiu po skomplikowanej operacji

Po wizycie naszego cudownego weterynarza Andrzeja Golachowskiego we wtorek 17 listopada Maxiu został zaproszony na dalsze badania uszkodzonej tylnej nóżki do Kliniki XLvet do Tyńca. k/Wrocławia.

Maksiu 2 tygodnie temu uszkodził sobie dość poważnie nóżkę w pomieszczeniu gdzie od dawna śpi. Był zdiagnozowany i leczony, rana ślicznie się zagoiła, ale nadal nie stawał na chorej łapce.

W czwartek 19 listopada rano pojechał samochodem do Kliniki i niestety (zwichnięcie) musiał przejść operacje usunięcia uszkodzonej panewki stawowej. Teraz już wszystko powinno być w porządku i za parę tygodni Maxiu będzie szczęśliwie biegał na czterech łapkach. Przez 2 tygodnie będzie na antybiotykach, lekach przeciwbólowych. I tu znowu nasze wołanie (dla niektórych nawet żebranie) o pomoc finansową, tym razem dla pieska Maxa.

GALERIA
7
listopad
2009

Musimy jeszcze dokupić siano dla zwierzaków na zimę

Pod koniec maja kupiliśmy 680 snopków i 50 dużych bali siana, z transportem wyniosło to nas dokładnie 4890zł. Teraz dokupiliśmy jeszcze 440 snopków (z transportem 1600zł) dzięki Państwa szybkiej i bezinteresownej pomocy. DZIĘKUJEMY !!!!!!!!!!!!.

Żeby wystarczyło nam do sianokosów musimy dokupić jeszcze drugie tyle. Bardzo serdecznie prosimy o nawet najdrobniejsze wpłaty z dopiskiem „na siano dla zwierzaków”.

3
listopad
2009

Kubuś kotek z chorym układem moczowym po raz kolejny go leczymy, dostaje karmę weterynaryjną Urinary, rachunek ponad 300zł

Kubuś od dawna ma problemy z układem moczowym, nie może zrobić siusiu, po badaniach stwierdzone wysokie PH moczu, stan zapalny i trzeba leczyć antybiotykami. Dodatkowo dostaje pastkę URO PET.

Bardzo prosimy o pomoc, może ktoś z Państwa chciałby wziąć Kubusia w adopcję wirtualną i wspomóc jego leczenie. Kotek jest przesympatyczny, mieszka w domku adopcyjnym w Legnicy, my pomagamy w jego utrzymaniu i leczeniu, które jest bardzo kosztowne. Potrzebujemy również dla Kubusia karmy dla kotów z problemami z układem moczowym (Urinary).

GALERIA


PRZECZYTAJ O NAS NA:

FUNDACJA "STACYJKA MALTUSIA"

tel. 609 825 376

tel. 601 328 267

stacyjkamaltusia@o2.pl

KRS:0000276685

REGON:020495440

NIP:6951472150



FUNDACJA "STACYJKA MALTUSIA" posiada status ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2007-2009 Fundacja "Stacyjka Maltusia"

Strona testowana w programie MOZILLA FIREFOX. Powinna wyświetlać się prawidłowo również w innych przeglądarkach

ADOPCJE | INFORMACJE | KONTAKT | MEDIA O NAS | O NAS | PRZYJACIELE | STATYSTYKA | ZWIERZĘTA